You are currently viewing Jak się pracuje w brytyjskiej służbie zdrowia?

Jak się pracuje w brytyjskiej służbie zdrowia?

  • Post author:
Udostępnij:

W zeszłym roku na Wyspach 25 tys. pielęgniarek zrezygnowało z zawodu. Mało kto garnie się też do ciężkiej pracy w opiece społecznej. Pracownicy służby zdrowia właśnie zapowiedzieli strajki, a my przyglądamy się, czy opłaca się jeszcze pracować w tej branży?

Reklama

Ile można zarobić w opiece społecznej?

BBC opisywał ostatnio przypadek jednego z ośrodków opieki w Walii, gdzie rekrutuje się tylko obcokrajowców. Jak tłumaczy szef ośrodka – „lokalsi” mogą liczyć na lepsze pensje w zwykłym sklepie, więc nie mają zamiaru wykonywać o wiele bardziej odpowiedzialnej i wyczerpującej pracy. – Każdy może iść do pracy w Tesco czy Amazonie i zarabiać więcej, niż my jesteśmy w stanie zaoferować. Dodatkowo mogą tam liczyć na bonusy za pracę w nocy – przyznał walijskiemu oddziałowi BBC dr Bikram Choudhary, prowadzący 5 domów opieki. Sklepy coraz mocniej konkurują o pracowników – Aldi planuje np. od stycznia oferować 11 funtów za godzinę, czyli więcej, niż może zapłacić wiele domów opieki w kraju. Najmniejsze stawki dotyczą osobistych opiekunów osób starszych. Pracownicy nadzorujący ich pracę zarabiają już więcej, bo 12,95 funta w sektorze prywatnym i aż 19,75 funta w państwowym. Dyplomowana pielęgniarka środowiskowa może liczyć na ponad 18 funtów.

Strajki pielęgniarek. Poszło o zarobki

Królewska Szkoła Pielęgniarska (RCN) dołączyła do strajku po raz pierwszy w swojej 106-letniej historii. Płace w zawodzie nigdy nie były rewelacyjne, ale z uwagi na inflację dziś są realnie o 20 proc. gorsze, niż dekadę temu. Rządzącym długo udawało się wykpić podwyżkami na poziomie 1 proc. rocznie. Rosnące w tym roku koszty życia i rachunki przelały szalę goryczy. Szczególnie w Irlandii Północnej, gdzie w tym roku jeszcze nie zatwierdzono nawet symbolicznych podwyżek. Strajki mają ruszyć przed Świętami, a na północy mogą oznaczać nawet konieczność zamknięcia niektórych ośrodków czy szkół specjalnych. W Anglii zarobki najmłodszych pielęgniarek utrzymywały się ostatnio na poziomie 10,39 funta za godzinę. Tym, co mocno zabolało przedstawicielki tego zawodu, jest niedawna podwyżka pensji minimalnej dla innych pracowników do 10.42 funtów. Warto przypomnieć, że w 2012 roku pracownicy niewykwalifikowani w magazynie czy sklepie zarabiali 6,19 funta za godzinę, a pielęgniarka – prawie o cały funt więcej. Pielęgniarki nie proszą o wiele, bo warunkiem przerwania strajku ma być podwyżka na poziomie zaledwie 5 proc. powyżej stopy inflacji.

Jak się pracuje w służbie zdrowia?

Nie da się ukryć, że warunki z roku na rok stają się trudniejsze. Gdy ostatnio badał to zespół naukowców z kilku brytyjskich uniwersytetów, to okazało się, że pracownicy społeczni mają w pracy najgorsze warunki ze wszystkich grup zawodowych, szczególnie po pandemii. Zmagają się ze stresem, wypaleniem i rosnącą liczbą regulacji zawodowych, a wszystko to tylko pogłębia się wraz z kolejnymi brakami kadrowymi. Co ciekawe, okazało się przy okazji, że prawie co piąty z nich nadal pracuje z domu. Teoretycznie to bardzo ułatwia im pracę. W praktyce jednak w ten sposób mogą zaoferować swoim pacjentom jeszcze mniej profesjonalną opiekę. Tracą też kontakt ze środowiskiem i przestają być lojalni wobec pracodawcy – 58 proc. z nich myśli nad zmianą, a 40 proc. zastanawia się, czy nie rzucić zawodu.

Rząd zachęca niedoświadczonych

Po raz drugi rząd stara się łatać dziury kadrowe w opiece socjalnej za pomocą kreatywnej reklamy. Do dołączenia zachęca m.in. na Facebooku, Spotify czy Instagramie. Chętni mogą nie tylko łatwo aplikować na różnorodne stanowiska, ale też dostać pomoc w skompletowaniu odpowiedniego CV. Można zacząć nawet bez kwalifikacji, choć z czasem trzeba będzie zdobyć dyplom na poziomie 2 lub 3 z opieki społecznej i ochrony zdrowia. – Praca w opiece społecznej daje satysfakcję, jest inspirująca i oferuje wiele różnorodnych ścieżek kariery – zachęca sekretarz zdrowia Steve Barclay. Podobna kampania ruszyła w służbie zdrowia, gdzie liczba wakatów jest najwyższa w historii. Rząd przedstawia zawód jako dający niezwykłą satysfakcję, ale przedstawicielki związków zawodowych nie pozostawiają złudzeń: chętnych przyciągnąć może tylko odpowiednia pensja.

Co z polskimi kwalifikacjami?

Ci, którzy myśleli o rozpoczęciu pracy na Wyspach w służbie zdrowia, zniechęcili się ostatnio przy okazji Brexitu. Wiza, potwierdzenie dyplomu – czy to nie za dużo, by podjąć tę ciężką i niezbyt dobrze płatną pracę? Na tle pozostałych lat widać znaczny spadek liczby chętnych do potwierdzenia prawa do wykonywania zawodu w Izbach Pielęgniarskich. Dawniej takich osób zgłaszało się do NPiP co roku po tysiąc i więcej. Teraz to tylko 272 – 300 osób rocznie. Najłatwiej mają posiadaczki tytułu magistra lub licencjata pielęgniarstwa, szczególnie, jeśli dyplom został wydany po 2004 roku – te zostają uznane automatycznie. W ostatnich latach znacznie zwiększyły się tylko wymogi odnośnie znajomości języka angielskiego. Nie wystarczy już podstawowy kurs – trzeba rzeczywiście umieć się dogadać z pacjentem, przeczytać lekarskie zalecenia itp.

Wiza i perspektywy dla obcokrajowców

Nie powinno być natomiast problemu z uzyskaniem wizy, bo dla wszystkich pracowników służby zdrowia i opieki społecznej rygory są zmniejszone. – Jeśli pracujesz zawodowo w służbie zdrowia; otrzymałeś ofertę pracy od Narodowej Służby Zdrowia (NHS), sektora opieki społecznej lub pracodawców i organizacji, świadczących usługi na rzecz NHS, (…) to możesz złożyć wniosek o wizę dla Pracowników Służby Zdrowia, który umożliwi twój przyjazd wraz z rodziną do Wielkiej Brytanii. – informuje rządowy portal. Natomiast w Irlandii Północnej w połowie 2023 roku szykuje się zakaz zatrudniania w publicznej służbie zdrowia i opiece społecznej pracowników przez agencje pracy tymczasowej. Dotychczas w dużej mierze takie stanowiska zapełniali Polacy, którzy tylko na kilka miesięcy przybywali na Wyspy. Teraz służby mają im zapewnić stałe stanowisko, co jednak wiąże się z mniejszą elastycznością, jeśli chodzi o przyjazdy do pracy na 3 czy 6 miesięcy.

Polacy w służbie zdrowia

Z oficjalnych danych wynika, że większość pielęgniarzy to Brytyjczycy. W tym jednak są i osoby ze statusem osoby osiedlonej i świeżo uzyskanym brytyjskim obywatelstwem. Można więc zakładać, że sporo spośród nich to Polacy. Na kolejnych miejscach wśród krajów, z których przybywają pracownicy ochrony zdrowia, są Indie, Filipiny, Irlandia i Polska. Krajobraz szybko się zmienia. Profesjonalistów z Unii jest coraz mniej, bo wymogi wizowe sprawiły, że bardziej opłaca się pojechać do Irlandii czy Niemiec. Z kolei z raportu fundacji OpenSociety wynika, że 50 tys. z pielęgniarek zrekrutowanych ostatnio przez NHS z zagranicy pochodzi z tak odległych krajów, jak Ghana, Nepal czy Nigeria.

Opieka w NFZ a NHS

Co ciekawe, spośród wszystkich zawodów medycznych najwięcej obcokrajowców jest wśród lekarzy – to już co trzeci. Środowisko pracy jest najbardziej międzynarodowe w Londynie, a w okolicach Yorkshire nadal 93 proc. pracowników opieki zdrowotnej to Brytyjczycy. Polska służba zdrowia nie ma zbyt dobrej prasy i jest uważana za jedną z gorszych w Europie. Okazuje się jednak, że Polacy mieszkający na Wyspach po powrocie często zaczynają ją doceniać. Ich zdaniem w NHS problemem jest niska jakość państwowej opieki, gdzie można liczyć głównie na… receptę na Paracetamol. Z kolei koszty w przypadku prywatnej opieki są bardzo wysokie, a standard w polskich klinikach jest niejednokrotnie wyższy. Wygrywa natomiast brytyjska opieka społeczna, która nad Wisłą kuleje zarówno jeśli chodzi o finansowanie, jak i procedury czy kadry. Brytyjskie społeczeństwo się starzeje, więc temat opieki nad seniorami i osobami niepełnosprawnymi jest traktowany dość poważnie zarówno przez pracowników, rodziny pacjentów, jak i służby.

 

Sonia Grodek

Reklama

 

 

 


Udostępnij: