You are currently viewing Smaczna zabawa we wróżenie z fusów

Smaczna zabawa we wróżenie z fusów

  • Post author:
Udostępnij:

Niebawem Andrzejki. To okazja nie tylko do świętowania ze wszystkimi Andrzejami, ale także, tradycyjnie czas wykonywania wróżb. Jest to ciekawa zabawa, która trochę już odchodzi do lamusa. Dziś przede wszystkim znamy wróżenie z roztopionego wosku czy ołowiu, które ja osobiście pamiętam jeszcze z przedszkolnych zabaw. Dawniej jednak dużą popularnością cieszyła się inna technika zgadywania przyszłości, która podobnie jak ta woskowa związana była ze skojarzeniami ukazujących się kształtów. Mowa tu o wróżeniu z fusów herbacianych, czyli o tasseomancji. Nasz herbaciany kącik nie może pozostać obojętny na ten nieco już zapomniany aspekt kultury herbacianej.

Reklama

 

Wróżenie z fusów przeszło do naszego potocznego języka i zostało zdeprecjonowane. Ile razy mówimy: „nie wierzę w tę prognozę pogody, to wróżenie z fusów” albo „ciekawe skąd wzięli te liczby, chyba wywróżyli je z fusów”. Przyznać trzeba, że nie szanujemy tej techniki, kojarzy się nam z czymś wyssanym z palca, niepewnym i niczym niepopartym. Faktycznie wróżenie z kształtu nie jest jednoznaczne, ponieważ jeśli spojrzymy na przykład na wróżenie z kart, które mają konkretne symbole i znaczenie i o ile możemy nie wierzyć w samą wróżbę, to jednak z faktem, że padła ta, a nie inna karta polemizować już nie można. W przypadku fusów czy wosku problem jest większy, bo nie dość, że możemy kłócić się i nie zgadzać z wróżbą, to w dodatku możemy także poddawać w wątpliwość pojawienie się konkretnego symbolu, bo każdemu dany kształt może kojarzyć się inaczej. Część symboli ponadto jest do siebie podobna, na przykład krzyż i miecz czy balon i jabłko. Wszystko to spycha wróżby z fusów w sferę zabawy i nawet jeśli ktoś jest otwarty na wróżby, to bywa sceptyczny w stosunku do tej techniki.

Nie zawsze jednak tak było. Mówi się, że wróżenie z fusów dotarło do Europy wraz z taborami Romów, którzy od zawsze kojarzyli się z przewidywaniem przyszłości. Nowa moda szybko przyjęła się w kręgach arystokracji, która chętnie serwowała sobie taką rozrywkę przy okazji spotkań przy herbacie. Gdy dodamy do tego fakt, że w historii naszej kultury zachodu wróżbiarstwo i w ogóle metafizyka miały okres wzmożonej popularności, zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich, przestaje dziwić fakt, że obok licznych wróżbitów, mody na wywoływanie duchów i tabliczki ouija służącej przy seansach spirytystycznych, pojawili się także wytwórcy specjalnych filiżanek do wróżenia z fusów. Co ciekawe początkowo było to wróżenie z fusów kawy. W Cesarstwie Ottomańskim już w XV i XVI wieku znajdujemy doniesienia o znudzonych konkubinach, które w haremach wróżyły sobie wzajemnie z fusów kawowych. Pamiętajmy, że herbata rozpowszechniła się w Europie później niż kawa.

Znaczny wzrost zainteresowania tematem wróżenia z fusów przyniosła w ostatnich latach popularność serii książek o Harrym Potterze, młodym czarodzieju uczącym się w szkole magii, gdzie jednym ze szkolnych przedmiotów jest wróżbiarstwo. W ramach tych zajęć odbywały się również ćwiczenia z wróżenia z fusów. Dowiadujemy się tam nie tylko o technice, ale też o kilku symbolach i ich interpretacji.

Mając za sobą kontekst tasseomancji, można przejść do praktyki. Jeśli ktoś chciałby ubarwić andrzejkową imprezę wróżeniem z fusów, powinien zaopatrzyć się w filiżanki i spodki. Do tego potrzebna będzie oczywiście herbata, najlepiej czarna i w miarę drobna, choć nie aż tak jak w torebce ekspresowej. Można oczywiście rozpruć taką torebkę i wsypać jej zawartość do filiżanki, dużo ciekawiej jest jednak użyć herbaty liściastej. W zależności od wielkości filiżanki należy użyć pół łyżeczki lub łyżeczkę przy większych naczyniach. Mniejsza ilość fusów da lepszy efekt. Jeśli herbaty będzie za dużo, fusy uformują zamiast wzoru warstwę na dnie. Herbatę zalewamy i parzymy, po czym wypijamy. Warto podkreślić, że nie jest to do końca zgodne ze sztuką parzenia, gdzie fusy należy od naparu oddzielić po upływie odpowiedniego czasu. Zważywszy jednak na ich przeznaczenie, liście muszą w tym wypadku pozostać w filiżance. Herbatę wypijamy niemal do końca, pozostawiając łyk by fusy pozostawały zanurzone. Przykrywamy następnie filiżankę spodkiem i skupiając się na naszym problemie czy pytaniu, zataczamy nią trzy kręgi w lewą stronę. Następnie odwracamy do góry nogami. Resztka herbaty zleje się na spodek i po chwili możemy znów odwrócić filiżankę i ocenić powstały wzór. Zasady interpretacji są proste. Symbole, które ułożyły się bliżej uszka dotyczą wróżącego, te dalej – innych osób. Większe symbole mają większe znaczenie i dotyczą wydarzeń mniej odległych w czasie. Warto filiżanką kręcić i przyglądać się powstałym kształtom z różnych stron, aż się z czymś skojarzą. Co możemy znaleźć w fusach? W książkach o młodym czarodzieju był ponurak czyli pies symbolizujący śmierć. Generalnie jednak, choć autorka ewidentnie inspirowała się prawdziwą symboliką, to jednak dopasowywała ją do fabuły. Widmowego psa oczywiście nie ma na liście symboli. Listę taką łatwo znaleźć w odmętach internetu. Podamy więc tu jedynie kilka ważniejszych.

Jeśli wróżba będzie pomyślna, możemy zobaczyć bramę, która oznacza rychłe i pewne szczęście, podobne znaczenie mają gwiazda i słońce oznaczające szczęście i powodzenie. Pomyślność wróży także podkowa, zaś jabłko oznacza dobry czas. Inne dobre wróżby to na przykład drzewo, oznaczające zmianę na lepsze czy klucz jako symbol nowych możliwości. Dom oznacza ochronę przed kłopotami, a butelka – przyjemności. Co do spraw zawodowych możemy interpretować kapelusz jako życiowe zmiany i nowe zajęcie oraz grzyb, mówiący o powrocie do czegoś na przykład miejsca lub zajęcia, ale też osoby. Góra oznacza duże ambicje i przeszkody na drodze. W relacjach z ludźmi najlepszą wróżbą są dwie obrączki które zapowiadają ślub, koń zaś to znak romansu. Serce to miłość, a ręka – przyjaźń. Jest także kilka złowróżebnych symboli. Na przykład balon oznacza drobne kłopoty, chmura ostrzegająca przed dużymi, a krzyż to znak choroby.

Jak widać niektóre z tych symboli są dość intuicyjne i nic nie stoi na przeszkodzie, by podobnie jak w przypadku lanego wosku, nie posługiwać się żadną listą symboli, a jedynie snuć domysły na podstawie skojarzeń. W końcu wszystko to tylko andrzejkowa zabawa, choć stara i z długą tradycją. Przede wszystkim zaś – chyba najsmaczniejsza ze wszystkich.

Rafał Przybylok

Czajnikowy.pl

Reklama

Udostępnij: