You are currently viewing Europejczycy za bardzo skupiają się na sobie

Europejczycy za bardzo skupiają się na sobie

  • Post author:
Udostępnij:

Agnieszka Woszczyńska wyreżyserowała dobrze oceniony przez krytyków film „Cicha ziemia”. Scenariusz napisała razem z Piotrem Litwinem. W filmie grają m.in. Dobromir Dymecki, Agnieszka Żulewska, Jean-Marc Barr, Alma Jodorowsky, Marcello Romolo i Claudio Bigagli. Film jest koprodukcją polsko-czesko-włoską, który został zauważony na międzynarodowych festiwalach. . Jego promocja odbyła się m.in. w Londynie. Z tej okazji mieliśmy okazję porozmawiać z reżyserką.

Reklama

O czym jest obraz?

W skrócie: Anna i Adam wynajmują wakacyjny dom na słonecznej włoskiej wyspie. Na miejscu okazuje się, że wymarzona willa nie spełnia ich oczekiwań, a wyspa boryka się z brakiem wody. Obecność wynajętego do naprawy basenu robotnika rozpocznie nieoczekiwany łańcuch niepokojących zdarzeń. W pozornie zgodnym małżeństwie do głosu dojdą mroczne instynkty i głęboko skrywane emocje.

  • Skąd pomysł na taki właśnie film?

Były dwa główne powody. Napisaliśmy ten scenariusz z moim współscenarzystą Piotrem Litwinem. Tragiczną inspiracją była tragedia imigrantów na Morzu Śródziemnym. Już wtedy wiedziałam, że chcę o tym opowiedzieć. O tym, jak Europa i cały świat jest głuchy i ślepy na tę tragedię. Ale nie chciałam opowiadać o tym bezpośrednio, a za pomocą moich bohaterów – Anny i Adama. Trochę już ich znałam, bo zrobiłam o nich film dyplomowy w szkole filmowej w Łodzi pt. Fragmenty. Mieszkali w Warszawie i byli emocjonalnymi bankrutami, którzy nie potrafią rozmawiać o trudnych uczuciach, i nie otwierają się na świat, są bierni i pasywni w stosunku do otaczającej ich rzeczywistości. Jest to więc na podstawowym poziomie film  o relacjach między ludźmi, ale na metapoziomie – opowieść o nas, ludziach, o tym, jak ze sobą rezonujemy.

  • Tragedia imigrantów tak Tobą wstrząsnęła, że uznałaś to za temat na film?

To był proces. Nie jeden artykuł, nie jakaś konkretna rzecz. Wiedziałam, że chcę zrobić ten film we Włoszech, na Sardynii, bo kocham ten kraj, a równocześnie nie chcę go oskarżać, za to, co kilka lat temu działo się tam, teraz dzieje się u nas, gdy na północy zmagamy się z podobnymi problemami, podobnym kryzysem.

  • Twoi bohaterowie są pasywni, w żaden sposób nie pomagają imigrantom.

Chciałam, by to przede wszystkim Adam zmagał się z tym poczuciem winy, nie tylko w sferze realnej, ale i tej onirycznej. Mam nadzieję, że zobaczycie to na ekranie, jego rozterki, walkę z samym sobą..

  • Plan filmu był międzynarodowy. Jak współpracowało Ci się z głównymi aktorami, z takim nietypowym zespołem?

Miałam szczęście, bo trafiłam naprawdę na świetnych ludzi. To gwiazdy – Jean-Marc Barr czy Marcello Romolo, ale udało się stworzyć na planie rodziną atmosferę. A z Agnieszką i Dobromirem znamy się długo, bo razem robiliśmy mój film dyplomowy, a z Dobromirem także 3 krótkie metraże. Przyjaźnimy się, on i Agnieszka też. Dzięki temu to była przyjemność pracować w takim gronie.

 

  • Film zdobył 4 nominacje i 1 nagrodę na Festiwalu w Salonikach. Czy masz poczucie odniesionego sukcesu. Bo przecież nie każdy reżyser pokazuje swój polski film w Londynie.

Film dostał m.in. nominacje do Złotych Lwów i nagrodę Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej (FIPRESCI) na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym, dla najlepszego filmu w konkursie międzynarodowym w Salonikach. Dla mnie to szczęście i zaszczyt. Premiera filmu na festiwalu w Toronto, potem pokazy w Europie, dystrybucja w 6 krajach – to ważne dla młodego reżysera, jestem szczęśliwa, cała ekipa zresztą też.

  • Jakie emocje udało Ci się przekazać?

W filmie jest kilka rzeczy – chłód, roszczeniowa postawa Europejczyków, wrogość do innych narodowości, pierwotne instynkty, nawet ludzi z tzw. dobrego domu. Ale najważniejszy jest chyba ten irracjonalny lęk przed obcymi. Jest w filmie taka scena, gdy Anna kończy jeść śniadanie, podchodzi robotnik, chce się skomunikować, ale nie zna języka, próbuje, ale ona nawet nie ma woli, by z nim rozmawiać.

  • Ale skąd w nas, Europejczykach się to bierze?

To na pewno m.in. poczucie wyższości, ale dochodzi do niego i aspekt prywatny – mnie to nie obchodzi, skupiam się na sobie, ważne jest moje życie, komfort, ciepła poduszka. Europejczykom brakuje szerszego spojrzenia, że wokół nas są inni ludzie, że świat składa się z wielu elementów. Bohaterowie utożsamiają własną wygodę ze szczęściem. Bo przecież ciężko pracowali, ciułali. Teraz doszli do momentu, kupili mieszkanie. Uważają, że im się należy, a prócz tego chcą mieć tylko święty spokój.

Co chciałaby pani osiągnąć tym obrazem?

Chciałabym, żeby widz pomyślał pomyślał po projekcji, że chętnie zaprosiłby takie osoby na kolację, tak normalnie, po ludzku, i chętnie w nimi by  porozmawiał.

Reżyser, gdy kończy film, zwykle ma już pomysł na kolejne. Co planujesz?

Chcę kontynuować  moją wyspiarską trylogię, tym razem na północy Europy, z tą samą ekipą i moim producentem. Będzie to intymna historia, mroczna, z innym problemem – katastrofą ekologiczną w tle. To nam przecież realnie grozi i to bardziej, niż się wydaje.

Łukasz Zalewski
Dariusz Chrost

Reklama

 

 

 

 

 


Udostępnij: