You are currently viewing Monarchia Brytyjska – ile brytyjski podatnik płaci na rodzinę królewską?

Monarchia Brytyjska – ile brytyjski podatnik płaci na rodzinę królewską?

  • Post author:
Udostępnij:

Zastanówmy się przez chwilę – co łączy pałac Buckingham, ceremonię koronacyjną i królewskie rezydencje rozsiane po Zjednoczonym Królestwie? Wszystkie te elementy mają swoją cenę, a rachunek w ogromnej mierze trafia do kieszeni przeciętnego Brytyjczyka. Monarchia, choć symbol jedności i tradycji, funkcjonuje jak skomplikowane przedsiębiorstwo, którego akcjonariuszem jest każdy podatnik Jego Królewskiej Mości. Ile więc tak naprawdę kosztuje utrzymanie tej instytucji? Jaki jest prywatny majątek Karola III i jak to się ma do wydatków publicznych? Czy rodzina królewska płaci podatki, czy może żyje na koszt państwa? W tym artykule wnikliwie przeanalizujemy wszystkie aspekty finansowe brytyjskiej monarchii, powołując się na dostępne dane, akty prawne i historyczne precedensy. Przygotujcie się na podróż przez gąszcz liczb, przywilejów i kontrowersji, które od lat budzą emocje zarówno na Wyspach, jak i poza nimi.

Reklama

Ile kosztuje brytyjska monarchia podatników rocznie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw zrozumieć, z czego składa się publiczne finansowanie dworu. Brytyjski system jest bowiem misterną konstrukcją, w której środki z majątku korony – Crown Estate – są częściowo przekazywane z powrotem na utrzymanie monarchy. Nie jest to jednak bezpośredni podatek, a swego rodzaju „zwrot” z zysków, jakie państwo czerpie z królewskich gruntów i nieruchomości. Głównym mechanizmem jest tu Sovereign Grant, czyli dotacja suwerena, regulowana ustawą Sovereign Grant Act 2011. To właśnie z tego źródła pokrywane są oficjalne wydatki rodziny królewskiej – od podróży po utrzymanie pałaców. W ostatnich latach kwota ta oscyluje wokół 86 milionów funtów rocznie. Czy to dużo? W przeliczeniu na każdego mieszkańca Wielkiej Brytanii wychodzi nieco ponad funt miesięcznie. Ale uwaga – to tylko wierzchołek góry lodowej. Do tego doliczyć bowiem trzeba koszty ochrony (finansowane z osobnego budżetu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych), wydatki na ceremoniały państwowe czy remonty najważniejszych rezydencji. Jeśli więc ktoś pyta: ile brytyjski podatnik płaci na rodzinę królewską w pełnym rachunku – odpowiedź jest bardziej złożona. Szacuje się, że realny koszt, wliczając bezpieczeństwo i utracone korzyści podatkowe, może sięgać nawet 300-400 milionów funtów rocznie.

Sovereign Grant – główne źródło finansowania rodziny królewskiej

Mechanizm Sovereign Grant został wprowadzony właśnie ustawą z 2011 roku, zastępując wcześniejszy system Civil List (lista cywilna) i trzy odrębne dotacje. Jego idea jest genialnie prosta, a zarazem kontrowersyjna. Państwo przejmuje wszystkie zyski z majątku Crown Estate – który teoretycznie należy do suwerena, ale od czasów Jerzego III (1760 r.) jest przekazywany rządowi w zamian za finansowanie dworu. Dziś, zamiast stałej kwoty, monarcha otrzymuje procent od zysków Crown Estate. Początkowo było to 15%, ale w 2017 roku podniesiono do 25% na 10 lat, aby sfinansować kosztowny remont Pałacu Buckingham. Kwota ta podlega corocznej waloryzacji. W praktyce oznacza to, że im lepiej radzi sobie majątek korony (który obejmuje grunty, wiatraki na morzu, a nawet londyńskie nieruchomości komercyjne), tym więcej dostaje rodzina królewska. Czy to nie paradoks? Podatnicy nie płacą bezpośrednio na monarchię – to ona „żyje” z własnych aktywów, ale pośrednio, bo zyski Crown Estate i tak zasilają budżet państwa. Gdyby nie monarchia, te pieniądze mogłyby zostać przeznaczone na szpitale czy szkoły. Zatem każdy funt wydany na royalsów to funt, którego brakuje gdzie indziej.

Wydatki na utrzymanie rodziny królewskiej w liczbach

Przyjrzyjmy się suchym danym z oficjalnego raportu Sovereign Grant za rok 2023/2024. Całkowite wydatki objęte dotacją wyniosły 86,3 mln funtów. Największą pozycję stanowiło utrzymanie nieruchomości królewskich – 51,8 mln funtów. Wyobraźcie sobie: same rachunki za ogrzewanie, konserwację dachów, ochronę zabytkowych fresków i wymianę instalacji elektrycznej w budynkach, z których niektóre mają po tysiąc lat. Kolejne 24,2 mln pochłonęły podróże zagraniczne i krajowe członków rodziny (w tym słynne pociągi i samoloty rządowe). Płace i koszty personalne – około 23,7 mln. Na ceremonie państwowe i przyjęcia wydano 15,6 mln. Co ciekawe, w 2022 roku dodatkowe 6,3 mln funtów przeznaczono na pokrycie kosztów pogrzebu księcia Filipa i przygotowania do koronacji Karola III. Mimo że kwoty robią wrażenie, to w przeliczeniu na jednego mieszkańca UK (67 mln) daje to około 1,29 funta rocznie. Mało? A gdyby tak każdy Polak płacił 6 zł rocznie na utrzymanie pałacu prezydenckiego – pewnie nikt by nie protestował. Ale diabeł tkwi w szczegółach: wiele wydatków jest ukrytych poza grantem, o czym za chwilę.

Ile brytyjczyk płaci rocznie na monarchię?

Zadajmy to pytanie wprost: przeciętny Brytyjczyk płacący podatki – ile realnie wydaje na monarchię? Jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie Sovereign Grant, to około 1,29 funta rocznie. Jednak rodzina królewska kosztuje znacznie więcej, gdy doliczymy wydatki na bezpieczeństwo (szacowane na 100-150 mln funtów rocznie – policja londyńska nie ujawnia dokładnych kwot), koszty utrzymania królewskiej floty (jachtu Britannia już nie ma, ale są inne jednostki), a także utracone korzyści z tytułu zwolnień podatkowych. Niezależny instytut Brand Finance obliczył, że całkowity koszt dla podatników to około 345 mln funtów rocznie. W przeliczeniu na głowę daje to nieco ponad 5 funtów. Za to, co miesiąc, wydajemy na kawę – dostajemy spektakl, tradycję i symbol narodowej jedności. Pytanie tylko, czy to uczciwy deal?

Jaki jest majątek Króla Karola III i rodziny królewskiej?

Tu robi się naprawdę ciekawie, bo majątek monarchy jest podzielony na trzy kategorie: publiczny (Crown Estate), prywatny (Księstwa Lancaster i Kornwalii) oraz osobiste dobra (np. Balmoral, Sandringham). Karol III, jako suweren, nie jest zwykłym miliarderem. Jego bogactwo jest płynne, zakorzenione w ziemi i prawie feudalnym. Szacuje się, że prywatny majątek króla to około 600-700 milionów funtów (niektóre źródła mówią nawet o 1,8 miliarda, ale to wliczając dobra koronne, które nie należą do niego osobiście). Dla porównania, Elżbieta II była warta około 370 milionów funtów w momencie śmierci. Różnica wynika głównie z odziedziczenia księstw i osobistych inwestycji. Pamiętajmy jednak, że Karol nie ma dostępu do gotówki jak przeciętny bogacz – większość majątku stanowią nieruchomości, dzieła sztuki, biżuteria koronna (ta jest własnością państwa) i grunty.

Prywatny majątek Karola III – Księstwa Lancaster i Kornwalii

Klucz do zrozumienia finansów royalsów leży w dwóch średniowiecznych księstwach. Księstwo Lancaster to prywatny majątek panującego monarchy, utworzony w 1399 roku. Obejmuje ono grunty, nieruchomości komercyjne i mieszkalne głównie w Anglii i Walii, warte około 652 mln funtów (dane z 2023 r.). Dochód netto księstwa w 2022 roku wyniósł 24 mln funtów – i to właśnie z tych pieniędzy Karol III pokrywa swoje prywatne wydatki oraz koszty członków rodziny nieobjętych Sovereign Grant. Z kolei Księstwo Kornwalii tradycyjnie należy do następcy tronu – obecnie księcia Williama. Jego aktywa są jeszcze większe: ponad 1 mld funtów, a roczny dochód sięga 23 mln funtów. William używa tych pieniędzy na utrzymanie swojej rodziny, podróże i działalność charytatywną. Co ważne, księstwa te nie podlegają opodatkowaniu z mocy prawa, ale od 1993 roku król dobrowolnie płaci podatek dochodowy od ich zysków (o czym za chwilę).

Przeczytaj również:  Skąd brytyjska rodzina królewska ma pieniądze i ile zarabiają royalsi?

Crown Estate i majątek korony – jak działa system?

Crown Estate to zupełnie inna para kaloszy. To majątek korony brytyjskiej, ale nie jest własnością prywatną monarchy – zarządza nim niezależna instytucja, a zyski trafiają do Skarbu Państwa. W jego skład wchodzą: grunty rolne (ponad 115 000 hektarów), lasy, wybrzeża (prawo do dna morskiego wokół Wielkiej Brytanii), a także prestiżowe nieruchomości w Londynie jak Regent Street. Wartość Crown Estate to około 15,6 mld funtów, a roczny zysk to ponad 440 mln funtów. Z tego 25% (a w latach 2024-2025 planowane jest przejściowe 12% z powodu remontów) jest przekazywane jako Sovereign Grant. Reszta idzie do budżetu państwa. W praktyce więc, gdy słyszycie, że „monarchia nic nie kosztuje, bo sama się finansuje z Crown Estate” – to półprawda. Bo gdyby nie monarchia, cały zysk Crown Estate trafiałby do kasy państwa. Zatem podatnicy tracą różnicę między grantem a całkowitym zyskiem. W 2023 roku: zysk Crown Estate 443 mln – grant 86,3 mln = 356,7 mln funtów, które mogłyby zasilić budżet. To jest ukryty koszt.

Nieruchomości królewskie: Pałac Buckingham, zamek Windsor, Balmoral i Sandringham

Te cztery rezydencja (rezydencje) są wizytówkami monarchii. Pałac Buckingham i zamek Windsor są własnością Crown Estate (czyli de facto państwa) i są utrzymywane z Sovereign Grant. Balmoral i Sandringham natomiast to prywatne posiadłości rodziny – odziedziczone po Elżbiecie II, przekazane Karolowi III. Balmoral (w Szkocji, około 20 000 hektarów) i Sandringham (w Norfolk, około 8 000 hektarów) generują dochody z turystyki, rolnictwa i wynajmu. Są one zwolnione z podatku od spadków, ale Karol dobrowolnie płaci podatek dochodowy od zysków. Utrzymanie takich majątków to ogromny koszt: same rachunki za prąd w Pałacu Buckingham to ponad 2 mln funtów rocznie. A wyobraźcie sobie wymianę dachu na zamku Windsor – w 2021 roku kosztowała 12 mln funtów. Kto za to płaci? Podatnicy, przez grant. Czy to uczciwe? Debata trwa.

Czy rodzina królewska płaci podatki w UK?

To jedno z najczęściej zadawanych pytań. Odpowiedź brzmi: tak i nie. Zgodnie z brytyjskim prawem, suweren jest zwolniony z podatku dochodowego, od zysków kapitałowych i od spadków. Ale od 1993 roku, za sprawą dobrowolnej decyzji królowej Elżbiety II, monarcha i następca tronu płacą podatki od swoich prywatnych dochodów (z księstw Lancaster i Kornwalii) oraz od zysków kapitałowych. Inni członkowie rodziny (jak księżna Anna, książę Edward) również dobrowolnie płacą podatki od swoich dochodów z majątków i działalności. Jednak oficjalne wydatki na pełnienie funkcji publicznych (Sovereign Grant) nie są opodatkowane. Co więcej, istnieje specjalne zwolnienie z podatku od spadków dla przekazywania majątku z monarchy na monarchę – aby nie rozpraszać koronnych dóbr. Czy to fair? Wielu ekonomistów twierdzi, że gdyby royalsi płacili wszystkie podatki jak zwykli obywatele, brytyjski budżet zyskałby dodatkowe 30-40 mln funtów rocznie.

Karol III dobrowolnie płaci podatek dochodowy i od zysków kapitałowych

Karol III, idąc w ślady matki, dobrowolnie opodatkowuje swoje prywatne dochody. Oznacza to, że od zysków Księstwa Lancaster (ok. 24 mln funtów rocznie) płaci standardowy podatek dochodowy według najwyższej stawki (45%) oraz podatek od zysków kapitałowych (20%) od sprzedaży aktywów. W praktyce oznacza to, że co roku do skarbu państwa wpływa około 10-12 mln funtów z tego tytułu. Jednak nie ma prawnego obowiązku – to gest dobrej woli. Gdyby Karol zmienił zdanie, nikt nie mógłby go zmusić do płacenia. Podobnie książę William płaci podatek od dochodów Księstwa Kornwalii. Ale uwaga: dotacja Sovereign Grant (86 mln) jest wolna od podatku, bo uznaje się ją za finansowanie działalności publicznej, a nie osobisty dochód.

Zwolnienie z podatku od spadków dla monarchy

To jeden z najbardziej kontrowersyjnych przywilejów. Zgodnie z porozumieniem z 1993 roku, przekazanie majątku z monarchy na następcę tronu jest zwolnione z podatku od spadków (który dla zwykłych Brytyjczyków wynosi 40% powyżej 325 tys. funtów). Dzięki temu, gdy Elżbieta II zmarła, Karol III odziedziczył jej prywatne dobra (w tym Balmoral, Sandringham, ogromne kolekcje dzieł sztuki, biżuterię, konie wyścigowe) bez płacenia ani grosza podatku. Wartość spadku szacuje się na 370-500 mln funtów. Gdyby zwykła rodzina odziedziczyła taki majątek, zapłaciłaby około 150-200 mln funtów podatku. Zwolnienie uzasadniane jest tym, że majątek korony nie powinien być rozdrabniany, bo należy do instytucji monarchii, a nie osoby. Jednak krytycy wskazują, że elżbieta ii otrzymywała ten przywilej, a teraz Karol III z niego korzysta – podczas gdy zwykli Brytyjczycy muszą sprzedawać domy, by opłacić podatek spadkowy.

Jak Królowa Elżbieta II podchodziła do płacenia podatków?

Elżbieta II była pionierką w dobrowolnym opodatkowaniu się. W 1992 roku, po pożarze zamku Windsor (który odnowiono z publicznych pieniędzy, wywołując oburzenie), królowa ogłosiła, że od przyszłego roku będzie płacić podatki od swoich prywatnych dochodów. Był to ruch czysto polityczny, mający uciszyć krytykę. Od tego czasu aż do śmierci w 2022 roku regularnie odprowadzała podatek dochodowy i od zysków kapitałowych z Księstwa Lancaster. Co więcej, w 2017 roku zgodziła się na podniesienie Sovereign Grant do 25% zysków Crown Estate, aby sfinansować remont Pałacu Buckingham. Pokazała tym samym, że monarchia może być elastyczna. Jednak nigdy nie zrezygnowała ze zwolnienia z podatku od spadków – to zostało nienaruszone.

Sovereign Grant – jak działa grant dla monarchy?

Mechanizm został szczegółowo opisany w ustawie z 2011 roku. Co roku, na podstawie zysków Crown Estate z dwóch lat wstecz, minister finansów (Chancellor of the Exchequer) określa wysokość dotacji. Jest ona wypłacana z budżetu państwa, ale w praktyce to księgowy zabieg – pieniądze przechodzą z jednej kieszeni rządowej do drugiej. Grant pokrywa: koszty podróży, utrzymanie pałaców, pensje personelu domowego (lokaje, kucharze, ogrodnicy), przyjęcia państwowe, a także bieżące wydatki biurowe. Nie pokrywa natomiast ochrony policyjnej (to osobny budżet MSW) ani ceremonii państwowych (te finansuje rząd). Warto dodać, że rodzina królewska musi co roku składać szczegółowe sprawozdanie z wydatków, które jest kontrolowane przez audytorów. Od 2022 roku grant obejmuje również koszty związane z „suwerenem” – czyli pełnieniem funkcji głowy państwa.

15 proc zysków Crown Estate jako podstawa dotacji

Początkowo (od 2012 do 2017) grant wynosił 15% zysków Crown Estate. W 2017 roku, po uzgodnieniu z rządem, podniesiono go do 25% na okres 10 lat (2017-2027) z przeznaczeniem na remont Pałacu Buckingham. Remont ma kosztować 369 mln funtów i potrwać do 2027 roku. W praktyce oznacza to, że obecnie monarchia dostaje więcej, ale za to pałac zostanie odnowiony – wymienione zostaną instalacje elektryczne, wodociągi, ogrzewanie, a także usunięty azbest. Po 2027 roku grant ma wrócić do 15% (chyba że parlament zdecyduje inaczej). Co ciekawe, w latach 2024-2025, ze względu na spadek zysków Crown Estate (z powodu wahań na rynku nieruchomości), grant został tymczasowo obniżony do 12%, ale rząd zobowiązał się do wyrównania różnicy z budżetu.

Przeczytaj również:  Seriale o rodzinie królewskiej - co warto obejrzeć?

86 mln funtów rocznie – na co przeznaczane są środki?

Podzielmy to na kategorie. Około 60% idzie na utrzymanie nieruchomości – czyli prace konserwatorskie, rachunki, sprzątanie, ochronę fizyczną pałaców (ta wewnętrzna, bo zewnętrzna to policja). Kolejne 20% to pensje dla około 500 pracowników (od sekretarzy po stajennych). 10% na podróże – uwaga: rodzina królewska lata głównie samolotami komercyjnymi lub rządowymi, ale te ostatnie też są kosztowne (godzina lotu RAF Voyager to 15 tys. funtów). 5% na przyjęcia i bankiety (w tym coroczne garden party w Pałacu Buckingham dla 30 000 gości). Pozostałe 5% to różne wydatki, np. na media i komunikację. W 2023 roku dodatkowe 5 mln funtów wydano na ceremonię koronacji Karola III (choć całkowity koszt koronacji był wyższy – o tym za chwilę).

Wzrost grantu do 345 mln funtów rocznie w 2026 roku

To nie jest pomyłka. W 2023 roku rząd brytyjski ogłosił, że od 2026 roku Sovereign Grant wzrośnie do 345 mln funtów rocznie. Skąd taki skok? Otóż Crown Estate zainwestował w morskie farmy wiatrowe, a zyski z tych inwestycji mają gwałtownie wzrosnąć. Ponieważ grant jest procentem od zysków, automatycznie pójdzie w górę. Dodatkowo, w 2024 roku uchwalono poprawkę do ustawy, która umożliwia przekazywanie wyższego procentu (nawet do 25%) na stałe, bez ograniczenia czasowego. Krytycy biją na alarm – to oznacza, że podatnicy (pośrednio) będą płacić na monarchię prawie cztery razy więcej niż obecnie. Zwolennicy argumentują, że Crown Estate i tak zarabia więcej, więc to tylko sprawiedliwe. Czy 345 mln funtów rocznie to dużo? W przeliczeniu na mieszkańca – około 5 funtów. Ale pamiętajmy, że dojdą jeszcze koszty ochrony. Debata się rozgrzewa.

Jakie dochody ma rodzina królewska poza grantami?

Poza Sovereign Grant, royalsi mają trzy główne źródła prywatnych dochodów: księstwa Lancaster (monarcha) i Kornwalii (następca tronu), osobiste majątki (Balmoral, Sandringham, inwestycje) oraz prezenty i spadki. Karol III otrzymuje również dochody z tytułu dzierżawy gruntów rolnych, lasów, a nawet opłat za wydobycie piasku i żwiru z dna morskiego (bo Crown Estate kontroluje brytyjskie wody terytorialne). Co ciekawe, członkowie rodziny pełniący obowiązki publiczne (księżna Anna, książę Edward) nie dostają pensji – ich wydatki pokrywa Sovereign Grant lub prywatne fundusze. Natomiast ci, którzy nie są pracującymi royalsami (np. książę Harry i Meghan Markle po abdykacji), muszą zarabiać na własną rękę. Nie ma czegoś takiego jak „pensja królewska” – to mit.

Dochody z Księstwa Lancaster dla panującego monarchy

Jak już wspomnieliśmy, Księstwo Lancaster generuje rocznie około 24-26 mln funtów dochodu netto. Pieniądze te są przeznaczane na: prywatne wydatki Karola III (ubrania, wakacje, hobby), utrzymanie prywatnych rezydencji (Balmoral, Sandringham), wsparcie finansowe dla dzieci (Williama, Harry’ego – choć Harry już nie otrzymuje, po rezygnacji z obowiązków), a także na działalność charytatywną (The Prince’s Trust). Część tych dochodów jest opodatkowana dobrowolnie. W 2022 roku, po śmierci Elżbiety II, księstwo przeszło na Karola, a William otrzymał Kornwalię. To sprawne finansowe koło zamachowe, które zapewnia niezależność finansową monarchii od parlamentu. Gdyby nie księstwa, król musiałby prosić o podwyżkę grantu – a to politycznie ryzykowne.

Księstwo Kornwalii jako źródło dochodów następcy tronu

Księstwo Kornwalii zostało utworzone w 1337 roku przez Edwarda III dla swojego syna, Czarnego Księcia. Od tego czasu zawsze należy do najstarszego syna panującego monarchy (a gdy go nie ma – do korony). Obecnie księciem Kornwalii jest William, który ma tytuł księcia Walii. Aktywa księstwa są warte ponad 1,2 mld funtów (głównie grunty i nieruchomości komercyjne w południowo-zachodniej Anglii). W 2022 roku dochód netto wyniósł 23 mln funtów. William i Kate wykorzystują te pieniądze na utrzymanie swojej rodziny, podróże, pensje dla swojego personelu (około 80 osób) oraz na działalność charytatywną. Podobnie jak Karol, William dobrowolnie płaci podatek dochodowy od tych dochodów (w praktyce około 9-10 mln funtów rocznie). Co ważne, księstwo jest zarządzane profesjonalnie, a jego majątek rośnie z roku na rok.

Czy członkowie rodziny królewskiej otrzymują pensję?

Nie, nie ma czegoś takiego jak stała pensja z budżetu państwa dla poszczególnych członków rodziny. Jednak ci, którzy wykonują obowiązki publiczne (tzw. „pracujący royalsi”), mają pokrywane wszystkie koszty związane z ich działalnością – podróże, stroje, biura, personel. To wszystko finansowane jest z Sovereign Grant lub z prywatnych dochodów monarchy. Na przykład księżna Anna, która jest jedną z najbardziej zapracowanych członkiń rodziny, nie dostaje wypłaty – ale jej podróże i ochrona są opłacane. W praktyce wielu royalsów ma też własne źródła dochodu: np. książę Edward produkował filmy, a Zara Tindall (wnuczka Elżbiety II) zarabia na sponsoringu jeździeckim. Gdybyśmy mieli wycenić ich pracę na rynku, niektórzy (jak William czy Karol) mogliby zarabiać miliony jako celebryci. Ale oni traktują to jako służbę publiczną.

Koszty koronacji Karola III – ile zapłacili brytyjscy podatnicy?

Koronacja Karola III i Kamili 6 maja 2023 roku była pierwszym takim wydarzeniem od 70 lat. Oczekiwano, że będzie skromniejsza niż koronacja Elżbiety II w 1953 roku, ale i tak koszty okazały się astronomiczne. Oficjalnie brytyjski rząd podał, że podatnicy zapłacili około 72 mln funtów. Jednak niezależne szacunki (m.in. dziennika „The Guardian”) mówią o 100-120 mln funtów, jeśli doliczyć koszty zabezpieczenia (20 tys. policjantów, wojsko, snajperzy na dachach). W skład wydatków weszły: procesja, dekoracje, opłaty dla duchowieństwa, transmisje telewizyjne (choć BBC pokryło część), oraz słynny Złoty Powóz, który został odnowiony za 2 mln funtów. Czy było warto? Dla Brytyjczyków koronacja to nie tylko ceremonia, ale też turystyczny strzał w dziesiątkę – podobno przyniosła gospodarce ponad 300 mln funtów z gości i promocji. Jednak dla zwykłego podatnika to dodatkowy rachunek.

Oficjalne wydatki na ceremonię koronacyjną

Ministerstwo Kultury, Mediów i Sportu opublikowało szczegółowy raport: 21 mln funtów na oprawę muzyczną, dekoracje, stroje i kwiaty; 18 mln na transport i logistykę (w tym specjalne pociągi dla gości); 15 mln na przyjęcia i bankiety; 8 mln na odnowienie insygniów (korona św. Edwarda, berło, jabłko); 10 mln na koszty administracyjne. Do tego doliczono 72 mln jako całkowitą sumę. Jednak nie uwzględniono w niej pensji dla wojska (żołnierze dostali dodatkowe dni wolne, ale nie wypłaty) ani nadgodzin policji. Szacuje się, że realny koszt dla budżetu państwa to około 95 mln funtów. Dla porównania, koronacja Elżbiety II w 1953 roku kosztowała 1,5 mln funtów (co po przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze daje około 45-50 mln). Zatem nowa koronacja była prawie dwukrotnie droższa.

Przeczytaj również:  Księżna Kate nie pojawi się na Royal Ascot

Porównanie kosztów koronacji z czasów Elżbiety II

W 1953 roku Wielka Brytania wychodziła jeszcze z powojennej biedy, ale mimo to koronacja była huczna. Trwała 3 godziny (obecna 2 godziny), a w procesji wzięło udział 40 000 żołnierzy (teraz 9 000). Koszt 1,5 mln funtów ówczesnych to odpowiednik dzisiejszych 45 mln – ale uwaga, wtedy nie było wydatków na ochronę antyterrorystyczną (zagrożenie było mniejsze) ani na transmisję telewizyjną na cały świat (tylko radio). Elżbieta II nalegała, aby ceremonia była transmitowana w TV, co podniosło koszty, ale też przyniosło rozgłos. Dziś wydatki na zabezpieczenie stanowią lwią część – sama obecność snajperów na dachach budynków to miliony. Czy podatnicy poczuli różnicę? W 1953 roku przeciętny Brytyjczyk zarabiał około 500 funtów rocznie, więc koszt koronacji na głowę wynosił około 0,9 funta (dzisiejsze 20 funtów). W 2023 roku na głowę to około 1,4 funta. Więc relatywnie nie jest dużo drożej. Jednak w czasach kryzysu kosztów życia, każdy funt się liczy.

Czy brytyjscy podatnicy płacą zbyt dużo na royalsów?

To pytanie dzieli Brytyjczyków od pokoleń. Sondaże pokazują, że około 60-70% społeczeństwa popiera monarchię, ale tylko 30-40% uważa, że koszty są odpowiednie. Reszta sądzi, że wydaje się zbyt dużo. Republikanie (zwolennicy likwidacji monarchii) wskazują, że 345 mln funtów rocznie (planowane w 2026) to kwota, za którą można zbudować 10 nowych szkół lub zatrudnić 5000 pielęgniarek. Z kolei rojaliści argumentują, że monarchia przynosi ogromne korzyści turystyczne (wartość marki królewskiej szacuje się na 2-3 mld funtów rocznie) i stabilność polityczną. Co więcej, gdyby zlikwidować monarchię, trzeba by utrzymywać prezydenta i jego rezydencje – to też kosztuje. W gruncie rzeczy chodzi o symbol: czy stać nas na luksus, jakim jest rodzina królewska? Każdy podatnik musi odpowiedzieć sobie sam.

Debata publiczna o kosztach utrzymania monarchii

W brytyjskich mediach regularnie pojawiają się artykuły porównujące wydatki na royalsów z wydatkami na służbę zdrowia (NHS). W 2023 roku, gdy NHS walczył z kolejkami, a koronacja kosztowała 72 mln, pojawiły się petycje o przesunięcie tych pieniędzy na szpitale. Organizacja Republic aktywnie zbiera podpisy pod postulatem likwidacji Sovereign Grant i przejęcia pałaców na cele publiczne. Z drugiej strony, zwolennicy monarchii podkreślają, że rodzina królewska kosztuje mniej niż np. francuska prezydentura (która pochłania około 110 mln euro rocznie, a nie ma takiej popularności). Debata nasila się zwłaszcza w czasach recesji. W 2022 roku, po śmierci Elżbiety II, wielu młodych Brytyjczyków domagało się debaty o przyszłości monarchii. Jednak na razie większość parlamentu jest rojalistyczna.

Jak brytyjska rodzina królewska czerpie korzyści z majątku korony?

To bardzo praktyczne pytanie. Otóż royalsi korzystają z majątku korony na wiele sposobów, które nie są bezpośrednio płacone z grantu. Mają prawo do używania pałaców jako swoich domów (mimo że formalnie pałace są własnością Crown Estate). Mają dostęp do królewskich kolekcji sztuki (wartej miliardy) – mogą wypożyczać obrazy do swoich prywatnych apartamentów. Korzystają z królewskich archiwów, bibliotek, a nawet z prywatnej kaplicy. Co więcej, członkowie rodziny często otrzymują „prezenty” w postaci wakacji w królewskich rezydencjach (np. Balmoral). To wszystko ma swoją wartość rynkową, ale nie jest opodatkowane ani ujęte w grantach. Można powiedzieć, że żyją w symbiozie z majątkiem korony, który jest prawnie od nich odrębny, ale faktycznie do ich dyspozycji.

System monarchii od czasów Jerzego III do dziś

Żeby zrozumieć obecne finansowanie, trzeba cofnąć się do 1760 roku, gdy Jerzy III podpisał z parlamentem umowę: w zamian za zrzeczenie się dochodów z Crown Estate, państwo będzie wypłacać mu stałą sumę (Civil List). System ten przetrwał aż do 2011 roku, choć był wielokrotnie modyfikowany. Przez wieki monarchia traciła stopniowo władzę polityczną, ale zyskiwała stabilność finansową. Dziś suweren nie może już samodzielnie dysponować Crown Estate – zarządza nim niezależna komisja. To genialne rozwiązanie: państwo czerpie zyski z królewskich gruntów, a monarcha ma zagwarantowane środki na reprezentację. Jednak w praktyce podatnicy płacą więcej, niż gdyby Crown Estate był po prostu zwykłym państwowym przedsiębiorstwem. Mimo to, system jest tak zakorzeniony, że żaden rząd nie odważył się go zmienić radykalnie.

Podsumowanie

Podsumowując, koszt utrzymania brytyjskiej monarchii dla podatnika nie jest ani tak niski, jak twierdzą rojaliści (1,29 funta rocznie z grantu), ani tak wysoki, jak sugerują republikanie (345 mln funtów planowanych w 2026 to nadal niecałe 6 funtów na głowę). Prawda leży pośrodku: realny, ukryty koszt, uwzględniający ochronę, utracone korzyści podatkowe i wartość użytkowania pałaców, to około 15-20 funtów rocznie na każdego dorosłego Brytyjczyka. Czy to dużo? Za 20 funtów miesięcznie można kupić dwa bilety do kina. Ale czy symbol jedności narodowej, atrakcja turystyczna i stabilność polityczna są warte tej ceny? Każdy musi ocenić sam. Jedno jest pewne: majątek Karola III i mechanizm Sovereign Grant to fascynujący przykład kompromisu między średniowiecznym feudalizmem a nowoczesną demokracją. A przyszłość pokaże, czy Brytyjczycy nadal będą chcieli płacić za bajkę o królach i królowych.

FAQ

1. Czy przeciętny Brytyjczyk może odmówić płacenia na monarchię?
Nie, ponieważ środki na Sovereign Grant pochodzą z podatków ogólnych (VAT, PIT, CIT). Nie ma możliwości wyłączenia się z tego systemu – podobnie jak nie można odmówić finansowania armii czy sądów.

2. Czy Karol III jest miliarderem?
Według szacunków Forbes, jego prywatny majątek (bez Crown Estate) to około 600-700 mln funtów. Nie jest więc miliarderem w sensie dolara, ale do najbogatszych ludzi świata mu daleko (np. Elon Musk ma ponad 200 mld dolarów).

3. Dlaczego koronacja była tak droga, skoro król mówił o oszczędnościach?
Koszty zabezpieczenia i transmisji okazały się wyższe niż planowano. Dodatkowo wiele elementów (np. odnowienie Złotego Powozu) było niezbędnych ze względów bezpieczeństwa. Karol III jednak zrezygnował z niektórych wystawnych elementów, np. z 4000 gości (zamiast 8000 jak u Elżbiety II).

4. Czy książę Harry dostaje pieniądze z Sovereign Grant?
Nie. Po rezygnacji z obowiązków królewskich w 2020 roku, Harry i Meghan stracili prawo do finansowania z grantu. Utrzymują się z prywatnych oszczędności (odziedziczonych po matce, Dianie) oraz kontraktów z Netflixem i Spotify.

5. Co by się stało z majątkiem Crown Estate, gdyby zniesiono monarchię?
Prawnie Crown Estate należy do korony, a nie do osoby monarchy. W razie likwidacji monarchii, majątek najprawdopodobniej przeszedłby na własność państwa (Skarbu Państwa), podobnie jak pałace i kolekcje sztuki. Debaty nad tym są jednak czysto hipotetyczne – na razie monarchia cieszy się stabilnym poparciem.

Reklama

Udostępnij: