Jaki będzie los brytyjskiego premiera Keira Starmera po kryzysie, który wstrząsnął Wielką Brytanią? Sprawa ma związek z Peterem Mandelsonem, który utrzymywał kontakty z Jeffreyem Epsteinem, mianowanym na stanowisko ambasadora w Waszyngtonie.
Przedstawiciele Downing Street przygotowywali się na to, że ministrowie prywatnie poproszą premiera, aby się wycofał lub zagrożą rezygnacją, jeśli tego nie zrobi – pisze Bloomberg, powołując się na anonimowych informatorów. Jeden z ministerialnych doradców powiedział, że jest tylko 50 proc. szans na to, że Starmer przetrwa na stanowisku kolejny tydzień.
W partii rządzącej niektórzy spodziewają się, że Starmer spróbuje wzmocnić swoją pozycję, zapraszając z powrotem do gabinetu lewicowych polityków, takich jak Angela Rayner, czy promując np. sekretarza energii Eda Milibanda. Inni wątpią, by Rayner przyjęła taką propozycję, bo jest teraz blisko przejęcia stanowiska Starmera.
Biuro premiera wskazało, że lada dzień premier poinformuje o kolejnych krokach w sprawie zmian obiecanych przez jego partię w 2024 r. W ostatnich szef rządu miał wyrażać frustrację z powodu tego, jak obecny kryzys odciąga uwagę od programu partii.
Starmer ma zresztą kolejny problem, bo w poniedziałek ze stanowiska zrezygnował szef jego zespołu do spraw komunikacji społecznej. „Postanowiłem ustąpić, aby umożliwić utworzenie nowego zespołu przy Downing Street 10. Życzę premierowi i jego zespołowi wielu sukcesów” – napisał w krótkim oświadczeniu Tim Allan, który funkcję pełnił zaledwie od września i był już czwartą osobą na tym stanowisku, odkąd Partia Pracy wygrała wybory w lipcu 2024 r., a Starmer objął władzę.
Najnowsze ujawnione materiały wykazują, że Mandelson miał przekazywać wrażliwe informacje rządowe Epsteinowi, pełniąc funkcję ministra ponad 15 lat temu. Mandelson mierzy się również z presją, by zwrócić pieniądze, które otrzymał w związku ze zwolnieniem ze stanowiska ambasadora.
Foto: Shutterstock

