Stabilizacja na rynku pracy w Wielkiej Brytanii. W tle jest jednak niepewność związana z inflacją i cenami energii, co stawia Bank Anglii w trudnej sytuacji przed decyzją dotyczącą stóp procentowych.
Brytyjski rynek pracy wreszcie wysyła pozytywne sygnały. Liczba osób zatrudnionych wzrosła w lutym 2026 r. o 20 000, po skorygowanym wzroście o 6 000 miesiąc wcześniej. To wynik wyraźnie lepszy od oczekiwań ekonomistów, którzy prognozowali spadek o 10 000. Dodatkowo zrewidowane dane za wcześniejsze miesiące pokazują, że sytuacja była lepsza, niż początkowo zakładano. Po pierwszym budżecie rządu Partii Pracy firmy zatrudniały więcej pracowników, co podważa wcześniejsze obawy o gwałtowne pogorszenie sytuacji na rynku pracy.
Stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 5,2 proc. w okresie trzech miesięcy do stycznia. Choć wynik ten jest nieco lepszy od prognoz zakładających wzrost do 5,3 proc., to najwyższy poziom od czasu pandemii COVID-19.Czyli prawdopodbnie najtrudniejszy okres dla rynku pracy za nami. W poprzednich miesiącach przedsiębiorstwa ograniczały zatrudnienie i zwiększały skalę zwolnień, reagując na rosnące koszty działalności i słabszy wzrost gospodarczy.
Jednym z kluczowych sygnałów jest wyraźne spowolnienie dynamiki płac. Wynagrodzenia, z wyłączeniem premii, wzrosły o 3,8 proc. w ujęciu rocznym, co oznacza spadek z poziomu 4,1 proc. i najsłabsze tempo od końca 2020 roku. W sektorze prywatnym wzrost płac wyniósł 3,3 proc.
Co zrobi Bank Anglii? Z jednej strony słabnący rynek pracy i niższa dynamika płac przemawiają za łagodzeniem polityki pieniężnej. Z drugiej strony rosnące ceny energii zwiększają ryzyko ponownego wzrostu inflacji. Rynek oczekuje, że bank centralny pozostawi stopy procentowe bez zmian podczas najbliższego posiedzenia.

