Rząd brytyjski przeznaczy 100 mln funtów na ponowne uruchomienie zamkniętej fabryki dwutlenku węgla w północnej Anglii. Wojna z Iranem zakłóca europejskie łańcuchy dostaw CO₂, a tego gazu potrzebują fabryki żywności, browary i sale operacyjne szpitali.
Jak podaje Reuters, brytyjski rząd ogłosił w czwartek przeznaczenie 100 mln funtów na ponowne uruchomienie zakładu produkującego biogeniczny dwutlenek węgla w Teesside w północno-wschodniej Anglii. Fabryka należąca do firmy Ensus – spółki zależnej niemieckiego koncernu Sudzucker – ma wrócić do pracy na trzy miesiące, aby zapobiec niedoborom tego gazu na Wyspach.
Fabryka Ensus na terenie kompleksu Wilton International działała od 2010 roku, przerabiając ponad milion ton pszenicy rocznie na 400 mln litrów bioetanolu. Dwutlenek węgla – 250 tys. ton rocznie – powstawał jako produkt uboczny tego procesu.
We wrześniu 2025 roku zakład został zamknięty. Fabryka przegrała konkurencję z tańszym amerykańskim bioetanolem, który zalał brytyjski rynek po obniżeniu ceł w ramach porozumienia handlowego zawartego z administracją Donalda Trumpa. Po zamknięciu zakładu w Teesside Wielka Brytania stała się jeszcze bardziej zależna od importu CO₂ z kontynentu. I właśnie teraz te dostawy zaczynają zawodzić.
Konflikt zbrojny z Iranem wywindował ceny gazu ziemnego, co bezpośrednio uderza w europejskich producentów nawozów sztucznych. To u nich – jako produkt uboczny procesu wytwarzania amoniaku – powstaje największa część przemysłowego CO₂ w Europie. Droższy gaz oznacza ograniczenie lub wstrzymanie produkcji nawozów, a co za tym idzie – mniej dwutlenku węgla na rynku. Do tego doszły nieplanowane przestoje techniczne w kilku europejskich zakładach produkujących CO₂.
Sekretarz ds. biznesu Peter Kyle powiedział: Uruchamiając ponownie ten zakład, działamy szybko, aby wzmocnić odporność naszych łańcuchów dostaw i chronić kluczowe sektory, takie jak produkcja żywności, gospodarka wodna i ochrona zdrowia, a także miejsca pracy i społeczności, które od tych branż zależą.
Brak dostaw CO₂ może sparaliżować całe sektory gospodarki. Gaz napojów gazowanych, piwa, jest niezbędny w procesie pakowania mięsa i świeżej żywności w atmosferze modyfikowanej – bez niego produkty psują się wielokrotnie szybciej. W medycynie służy m.in. do insuflacji podczas operacji laparoskopowych. W energetyce jądrowej wykorzystywany jest jako czynnik chłodzący.
Rządowe wsparcie pokrywa jedynie trzy miesiące działania zakładu. Londyn traktuje to jako rozwiązanie doraźne, nie systemowe. Co stanie się po upływie tego okresu, zależy od rozwoju konfliktu z Iranem, sytuacji na europejskim rynku nawozów i – nie bez znaczenia – od tego, czy ktoś podejmie szerszą dyskusję o bezpieczeństwie dostaw przemysłowego CO₂.
Ironia całej sytuacji jest trudna do przeoczenia. Fabrykę zamknięto, bo tańszy import z USA uczynił ją nieopłacalną. Teraz podatnicy płacą 100 mln funtów, żeby ją tymczasowo wskrzesić, bo geopolityka przypomniała, że najtańsza opcja nie zawsze jest najbezpieczniejsza.

