Prezydent USA Donald Trump rozważa zmianę stanowiska Stanów Zjednoczonych w sprawie statusu Falklandów. Na jego słowa zareagował brytyjski rząd. Rzecznik premiera Andy’ego Burnhama podkreślił, że stanowisko Londynu w sprawie archipelagu pozostaje niezmienne. „Falklandy należą do Brytyjczyków i mają oni prawo samodzielnie decydować o swojej przyszłości” – powiedział.
Downing Street zareagowało na słowa Donalda Trumpa o możliwości zmiany stanowiska USA w sprawie Falklandów, o które od lat spierają się Wielka Brytania i Argentyna. Rzecznik Andy’ego Burnhama powiedział, że premier przedstawił swoje stanowisko „bardzo jasno”. Falklandy należą do Brytyjczyków i mają oni prawo samodzielnie decydować o swojej przyszłości. Mieszkańcy wyspy wyrazili chęć pozostania brytyjskim terytorium zamorskim, a nasze zaangażowanie w ich sprawy jest niezachwiane – przekazał.
Prezydent USA zabrał w tym tygodniu głos w kwestii, która od dziesięcioleci pozostaje źródłem napięć między Wielką Brytanią i Argentyną. Wyspy znajdują się pod brytyjską administracją, jednak Argentyna zgłasza do nich roszczenia i określa je jako Malwiny.
Komentarze Trumpa pojawiły się po doniesieniach dziennika „The Telegraph”, który – powołując się na urzędnika Pentagonu – informował, że Stany Zjednoczone miały zagrozić Wielkiej Brytanii wycofaniem poparcia dla jej suwerenności nad Falklandami, jeśli Londyn nie zwiększy wydatków na obronność.
