W trakcie operacji Firecrest na Morzu Norweskim doszło do incydentu z udziałem brytyjskiej lotniskowcowej grupy uderzeniowej i rosyjskiego samolotu patrolowego Tu-142. Rosyjski statek powietrzny, znany w kodzie NATO jako Bear-F, wielokrotnie zbliżał się do brytyjskiego lotniskowca HMS Prince of Wales, przelatując na niskiej wysokości. Jak poinformował brytyjski resort obrony, rosyjski samolot zrzucił w okolicy lotniskowca dużą liczbę boi sonarowych.
Rosyjski samolot został przechwycony i odeskortowany przez brytyjskie myśliwce F-35. Rzecznik ministerstwa obrony określił działania rosyjskiego samolotu jako niebezpieczne i nieprofesjonalne. HMS Prince of Wales, będący nowoczesnym brytyjskim lotniskowcem typu Queen Elizabeth, został wcielony do służby w Royal Navy w 2019 roku. Jednostka ta jest zdolna do przenoszenia około 40 samolotów i śmigłowców, stanowiąc kluczowy element brytyjskiej floty morskiej.
Grupa uderzeniowa została skierowana na północny Atlantyk, aby wzmocnić obecność NATO w regionie, w odpowiedzi na rosnącą aktywność rosyjskiej marynarki wojennej na tych wodach. Zrzucenie boi sonarowych w pobliżu brytyjskiej grupy uderzeniowej jest postrzegane jako agresywna operacja wywiadowcza i bezpośrednia prowokacja militarna.
Boje sonarowe to zaawansowane urządzenia wyposażone w podwodne mikrofony, zwane hydrofonami. Ich zrzucenie w sąsiedztwie brytyjskiej grupy uderzeniowej miało na celu wykrycie i zmapowanie akustycznego „podpisu” brytyjskich okrętów podwodnych o napędzie atomowym, takich jak jednostki typu Astute lub Vanguard. Działania te miały pozwolić Rosjanom na ocenę skuteczności brytyjskich systemów obronnych i ochrony strategicznych jednostek.

