W poniedziałek około godziny 11:40 czasu londyńskiego doszło do incydentu na kanale La Manche, około 20 mil morskich na południe od Wyspy Wight. Rosyjska fregata „Admirał Grigorowicz” oddała strzały ostrzegawcze w kierunku brytyjskiego jachtu. Ani załoga, ani jacht nie ucierpiały wskutek tego zdarzenia.
Rzecznik brytyjskiego ministerstwa obrony przekazał, że resort bada doniesienia o zdarzeniu. Stacje BBC i Sky News, powołując się na źródła w ministerstwie, informują, że według wstępnych ocen strzały miały charakter ostrzegawczy, a ich celem było zapobieżenie kolizji. Jak zauważają media, odległość między jednostkami w warunkach morskich była niewielka, a dodatkowo występowała mgła, co mogło utrudniać nawigację.
Jane i Alan Kelveyowie, brytyjska para emerytów podróżująca jachtem, opisała zdarzenie jako „surrealistyczne”. Podczas rejsu 23 mile od wybrzeża Wyspy Wight natknęli się na rosyjską fregatę. „Admirał Grigorowicz” to silnie uzbrojona jednostka, która łączy cechy okrętu eskortowego, przeciwlotniczego oraz platformy do ataków dalekiego zasięgu.
Według relacji Jane Kelvey, po pierwszym sygnale dźwiękowym, który oznaczał pytanie „Widzieliście nas?”, natychmiast skorygowali kurs, aby pokazać, że zauważyli okręt. Mimo to, po minucie oddano kolejne sygnały dźwiękowe, a następnie strzały z broni ręcznej. Jane Kelvey podkreśliła, że strzały nie były wymierzone w nich, a jedynie miały charakter ostrzegawczy.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że jacht zbliżał się „niebezpiecznie” do fregaty. W oświadczeniu podkreślono, że działania marynarzy były zgodne z międzynarodowymi przepisami żeglugowymi. Według źródeł brytyjskich, incydent nie ma związku z wcześniejszymi wydarzeniami na kanale La Manche, w tym zatrzymaniem rosyjskiego statku przez brytyjskich komandosów oraz ogłoszonymi sankcjami wobec floty cieni.

