W Anglii przez ponad dobę trwały poszukiwania trzyletniego Noaha Woodsa. Chłopiec zaginął we wtorek po południu we wsi Brantham w hrabstwie Suffolk, tuż przy granicy z Essex.
Noah był z krewnym na placu zabaw przy Merriam Close. Około 15:00 odłączył się od opiekuna i pobiegł alejką w stronę nowego osiedla, niedaleko stawu Decoy Pond. Ostatnie nagranie z kamer pokazuje go na karuzeli o 14:37. Od tamtej pory nikt go nie widział. Chłopak jest częściowo niesłyszący.
W akcję włączyła się policja z Suffolk, psy tropiące, helikoptery, straż przybrzeżna, straż pożarna i setki ochotników, w tym ludzie, którzy przyjechali z daleka. Przeszukują ogrody, szopy, pola, lasy i ścieżki. Staw i tory kolejowe zostały sprawdzone. Ojciec Noaha, Rhys Woods, mówił, że służby uważają te miejsca za czyste i prosił, żeby szukać dalej, nawet poza wsią. Dodał, że nie chce kolejnej nocy z myślą, że syn jest sam. W rekordowym momencie nawet 1000 osób brało udział w akcji.
Policja traktuje sprawę jako zaginięcie. Oficerowie powtarzają, że na razie nic nie wskazuje na przestępstwo, choć nie zamykają żadnej wersji. Proszą mieszkańców o sprawdzenie kamer, dzwonków i nagrań z samochodów od wtorkowego popołudnia. Kto zobaczy chłopca, ma dzwonić na 999 i nie podchodzić samemu.
W środę policja potwierdziła, że ciało prawdopodobnie Noaha znaleziono w jeziorze Decoy Pond Brantham.