Wielka Brytania odmówiła wjazdu europosłowi PiS Dominikowi Tarczyńskiemu, który miał wystąpić na dużej manifestacji w Londynie. Tarczyński nazwał decyzję „komunizmem XXI wieku” i zapowiedział pozew przeciw premierowi Keirowi Starmerowi.
Wielka Brytania blokuje wjazd dla europejskich i amerykańskich polityków oraz działaczy prawicowych. Zakaz objął też europosła Prawa i Sprawiedliwości, Dominika Tarczyńskiego. Brytyjczycy uznali, że obecność polskiego europosła nie leży w interesie publicznym Wielkiej Brytanii. Dominik Tarczyński nie może się odwołać od tej decyzji. Zakaz wjazdu otrzymało też sześciu innych polityków i działaczy prawicowych m.in. z USA, Hiszpanii, Belgii i Holandii. Wszyscy mieli wziąć udział w wydarzeniu politycznym.
„Tak wygląda komunizm w XXI wieku. Właśnie odmówiono mi wjazdu do Wielkiej Brytanii, abym mógł przemawiać na największym patriotycznym wydarzeniu w Europie” – napisał w mediach społecznościowych Dominik Tarczyński.
Decyzję urzędników skrytykowało wielu brytyjskich polityków, w tym była premier Liz Truss. Z blokady wjazdu dla polskiego europosła kpi szef MSZ, Radosław Sikorski. – Może mniej radykalizmu, a może strona brytyjska po prostu nie wierzy w skuteczność jego egzorcyzmów – ironizował Radosław Sikorski.
Wcześniej podobne problemy miał Sławomir Mentzen, który na początku maja zatrzymany na kilka godzin na lotnisku w Londynie po przylocie z rodziną. W jego sprawie interweniował MSZ.
W ostatnich latach brytyjskie służby zablokowały m.in. przyjazd dwóch polskich niezależnych publicystów, m.in. Rafała Ziemkiewicza.
